Urodzili się w latach sześćdziesiątych XX wieku podczas stabilizacji rządów Władysława Gomułki. Buntowali się, a nawet spiskowali podczas szalonych lat osiemdziesiątych. Tworzyli nawet kadrowe organizacje spiskowe.

 

 

 

I w tym powikłaniu spraw niejawnych zastała ich dorosłość, konieczność stanowienia o sobie i wejścia do zespołów ludzi dorosłych i „odpowiedzialnych”. Kim oni są? Posłami, prezydentami miast, kierownikami i bossami wielkich przedsiębiorstw? Z politycznego punktu widzenia (czyli ze względu na formę sprawowania władzy) należy ich nazwać „wnukami Bolesława Bieruta”.
 
Stalinizm uczynił z władzy (politycznej lub administracyjnej) formę realizowania „ego”. Cele społeczne lub gospodarcze miały na celu utrzymanie i systematyczne wzmacnianie władzy politycznej lub administracyjnej. Stalinizm polski nie uznawał władzy regionalnych i lokalnych wspólnot. Istniały Rady Narodowe (istnieją samorządy), ale finansami dysponują „wnukowie Stalina”. Jest to wpół bajeczny rytuał całego aparatu państwowego, powodujący pozbawienie samorządów finansów. Bolesław Bierut ten rytuał odtwarzał przy pomocy gestów Wielkiego Szamana marksistowskiej dialektyki. Teraz jego wnukowie operują kanonami politycznej poprawności. Przed nami jest jednak czas przełomu. W naszym kraju zbliża się czas XX Zjazdu, kiedy musi się objawić „szaman oczyszczający”, jak pamiętny Nikita Siergiejewicz Chruszczow. Kiedy z sali padł głos, co robił on podczas stalinowskiego terroru – impulsywny Nikita powiedział, że starał się zachować anonimowość.
 
„Wnukowie Bolesława Bieruta” stanowią w Polsce partię władzy. Bardzo trudno ich od tej władzy – mamony odsunąć, gdyż otrzymali oni mandat od parlamentarnych wyborów. A z tym mandatem pojawiła się drużyna wnuków Bolesława Bieruta. A duch Bieruta, duch wszechwładzy żyje nad partiami i orientacjami, społecznymi fobiami oraz ponad wielkim sporem światopoglądowym pomiędzy wierzącymi w księdza Rydzyka i niewierzącymi w jego charyzmę. Wnukowie Bolesława Bieruta – władcy „kasy” są jednak jedyną realna partią polityczną, jedynym realnym stronnictwem, które buduje totalitarne państwo. A zniweczyć je może nawet nasza niewielka aktywność, bo bez niej wnukowie Bolesława Bieruta wprowadzą nas w Matrix bez żadnego wyjścia.
 
Krzysztof Dowgiałło