Czytaliście powieść Josepha Conrada „Tajny agent”? Dla tych, którzy czytali i dla tych, którzy (jeszcze) tej świetnej książki nie przeczytali, przytaczam krótki fragment. Toczy się rozmowa między sekretarzem ambasady rosyjskiej z anarchistą i prowokatorem o nazwisku Verloce: 

"Czego sobie w obecnej chwili życzymy, to zaakcentowanie niepokoju… fermentu, który niewątpliwie istnieje…" – wyznaje Rosjanin. I stwierdza: "Obecnie potrzebne jest nie pisanie, ale spowodowanie jakiegoś określonego, znaczącego faktu, powiedziałbym niemal – faktu przerażającego".
 
 
Teraz parę zdań pod rozwagę i do przemyślenia. Przypomina mi się męczeńska śmierć ks. Jerzego Popiełuszki. Możemy spokojnie założyć, że sam pomysł takiej zbrodni powstał nie w Warszawie, ale w Moskwie. (Dosłownie i w przenośni) nad Wisłą znalazł odpowiednich wykonawców, którzy realizując kremlowski nakaz i mordując kapłana dokonali „uporządkowania” sceny politycznej w Polsce. Zastraszyli zwykłych ludzi i ewentualnych naśladowców dzielnego księdza. Prześwietlili opozycję pod kątem sposobu reakcji na mord oraz związali politycznie ze sobą sporą część hierarchii kościelnej. Świetnie pisze o tym Aleksander Ścios w swojej książce „III RP czy trzecia faza”
 
 
 
Zabójstwo ks. Jerzego było przygotowaniem przedpola maskowanej transformacji ustrojowej, która nastąpiła w 1989 roku. Wszelkie idee, wydarzenia, komentarze i procesy społeczne, polityczne i gospodarcze opadały niczym opiłki żelaza na magnesową matrycę przygotowaną po części i uformowaną przy pomocy mordu księdza Popiełuszki, owego „faktu przerażającego", który był kolejnym etapem „niepokoju… fermentu” po okresie pierwszej „Solidarności” i stanu wojennego. W efekcie uzyskano następującą sytuację w Polsce: 
 
„Na górze” ludzie służb, którzy swoimi akcjami szykują warunki pod „transformację”, czyli przeniesienie władzy z zużytego już okresu monopolu przewodniej siły narodu do warunków wolnorynkowych (wolnorynkowych dla swoich). Większość masy SB-ckiej idzie w odstawkę i dostaje godne emeryturki. Osobniki przydatne i sprawne zaludniają sektor małego i średniego biznesu plus agencje ochrony. Obszar biznesu najpierw ćwiczony jest przez firmy polonijne, mające za zadanie gromadzenie kasy na czas wejścia w „kapitalizm”. 
 
„Przerażający fakt” bestialskiego mordu na ks. Popiełuszce informuje swoich i opozycję, że władza jest sprawna i groźna. Po reakcjach na zabójstwo rozpoznawane są środowiska, które mogą w przyszłości przeszkadzać i ten krwawy komunikat jest przeznaczony również dla nich. Nawet wspólnie z Jaruzelskim Prymas Glemp ogłasza, że był to cios w reformatorską ekipę partii (PZPR). Potem mamy okrągły stół, zapewnienie nietykalności układu, emerytur, stref wpływu itd. zajmowane są media (nadzwyczaj istotny sektor wychowywania społeczeństwa) i można dalej „budować” nową Polskę. Przypomnę, że nie dlatego, iż naszym tak się wymyśliło, tylko dlatego, że taką mądrość etapu pomyślano pod koniec lat 70-tych na Kremlu, ponieważ towarzysze radzieccy doszli do wniosku, że dotychczasowe metody się zużyły i przyszedł czas na odświeżenie image’u imperium poprzez kontrolowane dozowanie wolności w podległych dotychczas krajach obozu socjalistycznego. „Przerażający fakt” pomógł przepatrzeć szeregi opozycji i wyłuskać z nich właściwe osoby, które wzięłyby na siebie część odpowiedzialności za degrengoladę PRL-u, a jednocześnie były wolnościowym kwiatkiem do kożucha staro-nowej ekipy władzy. Elementom buntowniczym i kwestionującym proces przejmowania kraju i jego rozkradania przypominano o cały czas aktualnej możliwości powtórzenia się „przerażającego faktu”.
 
Batalia o lustrację w czasie rządów Jana Olszewskiego i rządu PiS-u były dowodem na istnienie grup opozycji, które z zadziwiającym uporem dążyły do naprawy Rzeczpospolitej. Otoczone one były uformowaną mordem ks. Popiełuszki matrycą zachowań prawie wszystkich aktorów na scenie politycznej, (niestety) łącznie z dużą częścią hierarchii kościelnej, która to matryca nakazywała wyśmiewać i drwić z ludzi, którzy w normalnych warunkach mogliby budować gmach wolnej i suwerennej Polski. Straszono nimi resztę społeczeństwa i z czasem zaczął się rozkręcać znany nam już przemysł pogardy. Otóż, znowu, źródłem kolejnej zmiany był Kreml, który w obliczu dramatycznej sytuacji ekonomicznej Rosji i rosnących w potęgę Chin, postanowił przysunąć się nieco do starej Europy i przy pomocy jej zasobów i środków podreperować cokolwiek nadwątlone siły. Dodatkowo podjęto decyzję o rozpoczęciu procesu odzyskiwania utraconych stref wpływu. Główny kierunek prowadził do UE i po drodze nie można było tolerować niespokojnej Polski i podważania zasadności Putinowskiej polityki. Przyszedł więc znowu czas na "spowodowanie jakiegoś określonego, znaczącego faktu, powiedziałbym niemal – faktu przerażającego" – 10.04.2010.
 
 
 
Obserwując więc w tych dniach kolejne występy ideologów i specjalistów rosyjskich (kolejne odsłony opluwania polskich pilotów, hańbienia polskiego munduru i honoru żołnierza i pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz członków delegacji katyńskiej) oraz ich pomagierów w zaprzyjaźnionych telewizjach oraz tchórzliwą i zdradziecką politykę obecnej ekipy rządzącej, nie dajmy się ponieść uzasadnionym gniewem i wściekłością, ale próbujmy zachować pewną dozę spokoju w środku tego szaleństwa. 
 
W ten sposób wygrała kiedyś pierwsza „Solidarność”. Potrafiła pogodzić gniew i protest z wiedzą i analizą. Marsze i sztandary, celne komentarze i obrona honoru Polski są potrzebne, ale nie dajmy się wciągnąć w narracje rodem z Kremla, przetrawiane potem w Belwederze i przy Alejach Ujazdowskich, i solidarnie szykujmy się do trudnej i systematycznej pracy, aby solidarnie stworzyć patriotyczne i fachowe podwaliny pod wolną Polskę, przez co wyłamiemy się z tej parszywej matrycy i nie damy się zastraszyć. Pielęgnujmy pamięć o Polsce, módlmy się i pracujmy dla dobra Najjaśniejszej Rzeczy Pospolitej. To będzie nasza polska polityka faktów dokonanych. Pamiętajmy, że wspiera nas Niebo, a w sprawach polskich w szczególny sposób ks. Jerzy Popiełuszko i Jan Paweł II.
 
 
 
Jamci
 
Opracowanie muzyczno-graficzne
Ciri