To się dzieje na naszych oczach. Rząd mieniący się być polskim, roztrwania majątek narodowy. Kłania się to w tę, to w tamtą stronę, byle tylko nierząd swój utrzymać. Juble, buble. Szkoda.
Na ulicach stoją elektroniczne bannery pokazujące wzrost długu publicznego. Licznik zasuwa. Ostatnie cyfry trudno dostrzec, rozmazują się w biegu. Nie wierzmy oszustom! Bannery stoją po to, byśmy uwierzyli. Ja się do tego długu nie przyznaję.
Od roku 1939 Państwo Polskie nie istnieje. Z początku przez Niemców i Rosjan zajęte, w 1943 przez aliantów w pacht oddane sowietom. To nie Polacy ten dług zaciągali. Alianci – to oni dług spłacać winni.
To co na bannerach, to nie wszystko. Jakże policzyć straty polskie? Katyń, okupacja niemiecka i sowiecka. Kwiat narodu wybity. Jak to wycenić?
Majątki zagrabione, fabryki rozkradzione, rodziny rozbite, zmieniona psychika. Strach. Terror. Więzienia. Ile to może być warte?
Stan wojenny, kneblowanie ust, poniżenia, prześladowania. Gdzie jest nasza Polska?
Czas najwyższy podjąć walkę. Nie ma już AK – wybite. Ludzie są. Czas zrozumieć, że nadal trwa okupacja. Mit „Solidarności” to kolejna socjotechniczna ściema. Prawdziwa solidarność to nie związek zawodowy. Sięgnijmy do prawdy zawartej w słowach. Ich przekaz bolszewicy też kradną. „Zgoda buduje”- piękne staje się obrzydliwe w ustach zdrajców.
Zacznijmy wreszcie patrzeć prawdzie w oczy. Złodziej to złodziej, oszust to oszust, a polityk ma obowiązek służyć wyborcom. Zadbajmy o nasz dom, ulicę, szkołę, słowa. Wolność. I pieniądze. Nie będzie nam pluć w twarz bolszewicka hołota!
Polska jest nasza.
Bolszewicy mogą emigrować za Ural, lub gdzie bądź. Żegnam!
Dębowy Młynek
