Portal „Trójmiasto.pl” donosi: Brama nr 2 Stoczni Gdańskiej ma być wkrótce zrekonstruowana i wyglądać tak, jak podczas strajków w 1980 roku. Pojawi się nad nią napis „Stocznia Gdańska im. Lenina”.

 

 

 

Kontrowersyjny pomysł. Przywracanie Lenina jest upamiętnianiem komuny. Ówczesna zmiana wyglądu bramy poprzez usunięcie z niej symboli znienawidzonego reżimu była sukcesem robotników i "Solidarności" – nas wszystkich. Ta zmiana to ważna historia.
 
Obecny wygląd bramy ma znaczenie historyczne, przesłanie, którego nie można nie widzieć! Jest dowodem zwycięstwa. Lenin ze Stoczni został wyprowadzony!  Tymczasem, cichcem, na zapleczu, w pokoikach polityków ustala się „nową historię”. Zmora znów wraca. Czy każdy, kto przyjdzie pod stocznię ma wspominać czas ucisku?
 
Stocznia powinna pozostać symbolem zwycięstwa nad komuną! Bo to jest prawda. To tutaj Europa otrzymała przesłanie wolności. Teraz ma dostać symbol zniewolenia. Efektem zmiany będzie przesłanie, że po wygranej, stocznia nie miała racji bytu.
 
To nieprawda.
 
Stocznia była zakładem pracy, który przynosił realne korzyści Państwu i została spacyfikowana z pobudek politycznych. Zmiana to bolszewickie pozdrowienie, ukłon wasala. Wyobraźcie sobie kwiaty i portrety ku czci Lecha Kaczyńskiego, Anny Walentynowicz i ofiar tragedii smoleńskiej, które teraz wiszą na bramie w takim leninowskim sztafażu. Historia poszła znacznie dalej niż chciałby obecny układ zdrajców i sprzedawczyków.
 
Stocznia nie stanie się zamrożonym w czasie pomnikiem porażki. To miejsce o znaczeniu współczesnym, spotkań i wieców. To miejsce wciąż żyje! 
 
 
Dębowy Młynek